Ppor. Mieczysław Niewidziajło

Prezentujemy Państwu artykuł, jaki ukazał się w roku 2009 w czasopiśmie „Tygodnik Łobeski”         

o synu słynnego na całą Polskę  Franciszka Niewidziajły.

Kpr. Franciszek Niewidziajło w dniu 18 marca 1945 r. wypowiedział w Kołobrzegu znamienne słowa: „Przyszliśmy, Morze, po ciężkim i krwawym trudzie. Widzimy, że nie poszedł na darmo nasz trud. Przysięgamy, że Cię nigdy nie opuścimy. Rzucając ten pierścień w Twe fale, biorę z Tobą ślub, ponieważ Tyś było i będziesz zawsze nasze.”

Ppor. Mieczysław Niewidziajło zginął w walce pod Łobzem kilka dni wcześniej.

 

„Dziękujemy mieszkańcom Łobza.

List do Redakcji.

18 marca mija kolejna rocznica zaślubin Polski z Morzem, których dokonał Franciszek Niewidziajło. Od kilku lat, jak co roku, jedziemy wraz z młodzieżą ze Szkoły Podstawowej w Sławie (która nosi jego imię) do Kołobrzegu, by uczestniczyć w obchodach rocznicowych.

Za każdym razem odwiedzamy cmentarz w Łobzie, gdzie pochowany został jedyny syn Franciszka Niewidziajły – Mieczysław. Zginął on w okolicach Łobza 6 marca 1945 roku.

Przesyłam Waszej Redakcji krótkie wspomnienie o moim wujku, Mieczysławie Niewidziajle, który jest pochowany na cmentarzu w Łobzie, chcąc w ten sposób przybliżyć mieszkańcom Waszego miasta jego postać i podziękować za opiekę nad jego grobem.

***

 

niewid

 

Mieczysław Niewidziajło 1925-1945

Mieczysław Niewidziajło był synem Franciszka i Marii Niewidziajło. Urodził się 4 kwietnia 1925 roku w Stryjówce - 7 km od sienkiewiczowskiego Zbaraża, gdzie miała miejsce legendarna obrona twierdzy z czasów Powstania Bohdana Chmielnickiego, a tak pięknie opisana w powieści „Ogniem i mieczem”.

Od samego początku rodzice wiązali z Mieczysławem duże nadzieje, a on z uporem realizował ich plany. Pomocą był brat jego ojca - Michał, który był nauczycielem pełnej sześcioklasowej Szkoły Powszechnej w Krasnymstawie.

Mieczysław ukończył cztery klasy w szkole w Stryjówce, resztę we wspomnianym wcześniej Krasnymstawie. Po ukończeniu tej szkoły zdał egzamin do Gimnazjum Męskiego im. Juliusza Słowackiego w Tarnopolu. Ojciec – Franciszek Niewidziajło, bardzo przeżywał ten egzamin i był z syna bardzo dumny.

Wraz z Mieczysławem dostało się do gimnazjum kilku jego kolegów ze Stryjówki. Szczególna przyjaźń łączyła go z Bolesławem Łukasiewiczem, który był jego krewnym, razem też służyli do Mszy św. jako ministranci. Po wojnie Bolesław osiedlił się w Szczecinie i oddał się badaniom historycznym. Ocalił od zapomnienia losy mieszkańców Stryjówki i okolicznych wsi.

Mieczysławowi dalszą naukę niestety przerwała wojna. Od wczesnych lat pasją mojego wujka była filatelistyka, zgromadził bogatą kolekcję znaczków. Szkoda, że nie zachowały się, niestety, na wieść o śmierci syna, matka, będąc w rozpaczy cały ten zbiór zniszczyła.

Kiedy Sowieci w marcu 1944 roku wkroczyli po raz drugi na ziemie, gdzie mieszkali Niewidziajłowie, Mieczysław wraz z ojcem poszedł na front. W Sumach, gdzie formowały się odziały Wojska Polskiego, drogi Mieczysława i jego ojca na zawsze się rozeszły.

Wspomniany wcześniej Bolesław tak wspomina: „W Sumach, w Rosji, na komisji poborowej uznano nas za wysoko wykształconych, znaliśmy nawet nieco łaciny i francuskiego. Byliśmy z Mietkiem na bardzo wysokim poziomie, bo zdarzali się nawet tacy, co mieli trudności z pisaniem. Mieli za to oblicze polityczne bez zarzutu, często poza nazwiskiem nic z Polską ich nie łączyło”.

Mieczysław trafił do Szkoły Oficerskiej w Riazaniu, przydzielony został do artylerii. W liście z 15.04.1944 roku tak pisał: „... Jestem przydzielony do Szkoły Artylerii. W szkole jest nas dwóch ze Stryjówki, ja i Tośko Barylski. Miasto Riazań nie spodobało mi się. Jest duże, ulice szerokie, ale szalenie brudne. We wrześniu kończymy naukę, obiecali nam urlopy i wtedy przyjadę do domu...”. Domu już jednak nie zobaczył.

Ciekawie wyglądał ich dzień. Korespondencja z 31.05.1944 roku: „...Rano wstajesz tylko w spodenkach i koszuli pod studnię - umyć się. Po umyciu gimnastyka, śniadanie i 8 godzin zajęć. Do spania kładziemy się o 23, pobudka 6 rano. Przychodzisz na salę wieczorem zmęczony, apel, Rota i spać. Modlitwy nie ma...”.

Wielkim jego marzeniem było odwiedzić dom. W listach przewija się tęsknota za domem i krajem. ,,...Jak położę się spać, to ciągle myślę o Tobie Mamo. Na skrzydłach chciałbym przylecieć do Was, do Polski. Nie wiedziałem, że tęsknota za domem, za rodziną i za krajem ojczystym jest tak silna...”.

Po pobycie w Riazaniu szkołę przeniesiono do Chełma. Ukończył naukę 23 grudnia 1944 roku, a 24 grudnia uzyskał promocję na podporucznika.

Marzeniem Mieczysława było przeniesienie ojca do swojej jednostki, chciał mieć go u swojego boku. Tak się jednak nie stało. Mieczysław został skierowany do 6 Brygady Artylerii Lekkiej w 2 Dywizji - była to największa polska jednostka artyleryjska. Kiedy ojciec walczył o Kołobrzeg, jego syn po sąsiedzku pod Połczynem, Trzebiatowem i Łobzem. Tu pod Łobzem 6 marca 1945 roku poległ ppor. Mieczysław Niewidziajło.

Oto opis okoliczności Jego bohaterskiej śmierci: „...W tydzień po przełamaniu Wału Pomorskiego w rejonie miasta Retz na Pomorzu, nocą dnia 5 marca zajęliśmy nocną obronę na zachód od miasta Labes. Następnego dnia pozycje nasze zostały zaatakowane przez grupę nieprzyjacielską usiłującą przez okoliczne lasy przedrzeć się do swoich linii. Ze względu na to, że pododdziały nasze zajmowały pozycje nieco dalej w innym kierunku i nie zostały zaatakowane, postanowiliśmy cofnąć się ze sztabem w stronę Labes, gdyż nieprzyjaciel ostrzeliwał silnie właśnie z przeciwnego kierunku, tj. z lasu, w głębi którego stały nasze pułki artylerii lekkiej. Ppor. Niewidziajło zszedł z szosy w pole, przypuszczając, że tak będzie bezpiecznie, gdyż rozkaz wyższych dowódców nakazywał bezwzględnie ustępować – planowo do Labes, by uniknąć okrążenia. Drogę zagrodziło kilku wyskakujących Niemców z pobliskich krzaków. Niemcy zaczęli coś głośno krzyczeć, a Niewidziajło momentalnie zaczął strzelać z trzymanego na pogotowiu nagana kładąc jednego trupem na miejscu – jak się później okazało wpakował w niego trzy z pięciu naboi w bębenku. Drugi Niemiec dał serię z automatu i Niewidziajło upadł na ziemię. W tej samej chwili padło czterech naszych ludzi będących koło Niewidziajły. Działo się to wszystko na odległość 30 m wciągu pół minuty. Chybienie było wykluczone jak dla jednej, tak dla drugiej strony. Całe zajście widzieli nasi żołnierze wycofujący się szosą. W chwilę później opanowaliśmy sytuację, gdy nasze pułki wypchnęły Niemców z lasu, gdzie wszyscy w ilości około 200 poddali się bez walki do niewoli. W ten czas spokojnie zabraliśmy ciało Niewidziajły oraz innych kolegów i pochowaliśmy w tym samym miejscu – dwa kilometry na zachód od Labes...”.

Dzięki staraniom kombatantów ciało Mieczysława Niewidziajły przeniesiono z miejscowości Świętoborzec na cmentarz w miejscowości Łobez.

Tak zakończyło się krótkie żołnierskie życie Mieczysława. Po latach to wydarzenie tak ocenił Jego krewny i przyjaciel - Bolesław Łukasiewicz: ,,...Kiedy tak rozpamiętuję śmierć Mietka, to wciąż jestem przekonany, że była to śmierć tragiczna i niepotrzebna. Gdyby był nieco ostrożniejszy, to żyłby do dzisiaj. On jednak był bardzo odważny, za bardzo, dobrze to pamiętam, gdy musieliśmy strzec się banderowców w Stryjówce...”.

Mieczysław Niewidziajło jest pochowany z dala od swych najbliższych, jednak pamiętają o Nim mieszkańcy Łobza. Jadąc do Kołobrzegu w marcu, odwiedzamy Jego grób i zawsze leżą tam świeże kwiaty. Dziękujemy za pamięć.

 

Roman Frankiewicz
(wnuk Franciszka Niewidziajły)”

 

W: Tygodnik Łobeski. R 2009, nr 09 (374), s. 2.

 

Mogiła ppor. Mieczysława Niewidziajły – żołnierza Wojska Polskiego, który poległ w czasie walk o Łobez w 1945 roku, jest mogiłą indywidualną – (kwatera I, rząd 39, grób 9 na Cmentarzu Komunalnym w Łobzie przy ul. Wojska Polskiego). Nagrobek wykonany został z granitu. Na nagrobku umieszczony jest granitowy krzyż z wyrytym nazwiskiem żołnierza.