Lucyna Błażejewska
 
Felieton
Internet i czytanie książek wśród dzieci


Mówi się, że „potrzeba jest matką wynalazków”. To prawda. Ludzkość od zawsze dążyła na wszelkie możliwe sposoby do ułatwienia sobie życia i zapewnienia godnego bytu. Wystarczy spojrzeć, jak w przeciągu setek lat zmieniły się np. domostwa. Na początku mieszkano w jaskiniach, później lepiankach, chatach okrytych słomą, z czasem pojawiły się domy z cegły. Teraz widzimy wieżowce i apartamentowce. Co z tego wynikło? Poprawił się poziom życia, spadła liczba chorób (szyby w domach zapobiegały przedostawaniu się chłodu itp.). Niestety, może na szczęście, ludziom było mało. Teraz trzeba się przecież jakoś w szybki sposób komunikować! I mamy pocztę, telegraf, następnie telefon i… Internet – jak na razie najpotężniejszy (nie wiadomo, co ludzie jeszcze wymyślą) i najbardziej wszechstronny wynalazek współczesnej cywilizacji. Oferujący swobodny dostęp do olbrzymiej ilości informacji, dotyczących aktualności, biznesu, finansów, nauki, teatru itd.
Różni ludzie pod płaszczykiem firmy lub kariery, a już na pewno korzyści finansowych wmawiają nam, że druk, umiejętność czytania, czy książka są atrybutami odchodzącego świata. Mówi się, iż dostęp do Internetu gwarantuje szkołom wysoki poziom nauczania.
Narzędzie staje się treścią. Dzieci w prosty, szybki i łatwy sposób zdobywają ogromny zasób wiedzy. Czym w takim przypadku jest książka?

W czasach kultury, w której dominuje obraz, duże grono dzieci nie czuje potrzeby kontaktu z lekturą. Czytanie jest dla nich czynnością nieciekawą, czasem wręcz nudną i przegrywa z niewymagającymi wysiłku telewizją i komputerami.
Dzieci w coraz większym stopniu stają się użytkownikami Internetu, a w coraz mniejszym – czytelnikami książek. Do Internetu często będą zaglądać osoby nieczytające, a więc de facto słabo piśmienne.

Większość dzieci bardziej od książki ceni Internet. Co jest tego powodem?
Wydaje mi się, że szybki dostęp do informacji i rozrywki (np. gry komputerowe). Mali internauci nie dostrzegają zalet książki, tego, że pozwala się ona wyciszyć i zrelaksować, dostarcza wiedzy, kształtuje indywidualny styl, rozbudza wyobraźnię lub po prostu pozwala przyjemnie spędzić czas. Ale po co to wszystko? Nasze dzieci rodzą się już z rozbudzoną wyobraźnią, poczuciem sprytu i kombinacji. To my, dorośli, mamy taki wpływ na nich. Wielu rodzicom jest „na rękę” posadzić swoją pociechę przed komputerem. Tatuś i mamusia mogą swobodnie poświęcić czas na relaks. Kawka i ploteczki z koleżanką, piwko z kumplem. Brak zainteresowania prowadzi do wielu poważnych konsekwencji. Potem przeżywamy szok, odkrywając, że dzieci nie przejawiają zainteresowania książkami, że warunkiem sukcesów w nauce naszych maluchów jest lektura wzbogacająca słownictwo, ukazująca różne formy wypowiedzi i pogłębiająca jego system poznawczy. Pamiętajmy – nie czytamy dlatego, że biedniejemy, lecz biedniejemy dlatego, że nie czytamy.

Jeżeli chcemy, aby sztuka czytania nie zanikła, musimy zachęcać dzieci do czytania. Wiele zależy od nas. Czy książka odegra znaczącą rolę w życiu dziecka? O tym, my dorośli, decydujemy wychowując swoje dzieci w przyjaznym do niej nastawieniu.

Jan Amos Komeński – twórca nowożytnej pedagogiki, głoszący program naprawy wszystkich rzeczy ludzkich poprzez powszechne wykształcenie, powiedział, że: Dziecko – wartość większa od złota, a także bardziej krucha niż złoto. Można je łatwo urazić, a strata później ogromna. Jan Jakub Rousseau zauważył natomiast, że Rośliny uszlachetnia się przez uprawę, dziecko przez wychowanie, co z całą pewnością jest sztuką najtrudniejszą i rozpoczyna się w rodzinie.

Oddziaływanie wychowawcze rodziny odbywa się zarówno w toku wzajemnego obcowania członków rodziny, czyli w warunkach codziennego życia, jak i drogą świadomie podejmowanych zabiegów wychowawczych. W rodzinie kształtują się elementarne doświadczenia dziecka i rozwijają się zręby jego osobowości, które do końca życia są modyfikowane i uzupełniane. Istotnym zadaniem rodziców jest zaspakajanie wszystkich potrzeb dziecka. Pogoń za pieniądzem, konieczność podejmowania pracy zawodowej przez oboje rodziców powoduje, że w polskich domach coraz rzadziej słyszy się prośbę: Poczytaj mi, mamo. Zapominamy, pochłonięci innymi obowiązkami, iż to w rodzinie dziecko po raz pierwszy spotyka się z językiem, literaturą i wiarą ojców, wspomnieniem przeszłości i wspólnym budowaniem jutra.

Dziecko nie posiada tak dużego, bogatego zasobu wiedzy i doświadczenia życiowego, dlatego jego czytelnictwo można określić mianem procesu bardziej złożonego. Kontakt z ulubioną książką to bardzo ważna i pożądana forma spędzania czasu w każdym wieku, szczególnie w obecnej rzeczywistości, gdzie spotykamy się z wieloma zagrożeniami ze strony telewizji, Internetu, czy zdarzającego się złego wpływu rówieśników.
Najczęściej książki czytają dzieciom rodzice, dziadkowie i wówczas między dorosłą osobą, a dzieckiem powstaje silna więź emocjonalna. Dlatego też dziecko, które styka się z czytaniem, obserwuje czytających rodziców i samo jest odbiorcą lektury, znacznie łatwiej uczy się czytać i zapewne w przyszłości zaliczać się będzie do aktywnych czytelników. Niestety, rozbudzenie w dziecku zamiłowania do czytania jest procesem wymagającym cierpliwości i poświęcenia. Czy jesteśmy w stanie temu podołać, a właściwie czy chcemy temu podołać? Przecież dzieci chcą od nas tak niewiele, troszeczkę zainteresowania i pomocy w obraniu właściwej drogi.

Zarówno wśród dzieci jak i dorosłych rozpowszechniony jest mit, że Internet jest nieograniczonym źródłem wiedzy, bezpośrednio przydatnej w edukacji. To prawda, iż dzięki zasobom Internetu, możliwy jest dostęp do dóbr kultury i nauki na całym świecie. W sieci można znaleźć kopie wielu prac naukowych, książek, nagrań muzycznych czy filmów. Tak więc zostaliśmy wprowadzeni w nową epokę, nowy etap rozwoju, w którym podstawowym towarem jest produkt cyfrowy, czyli informacja. Dlatego też, mimo wielu nowych możliwości, jakie oferuje Internet, trudno uznać, że narzędzie to wpłynie jednoznacznie na rozwój intelektualny dzieci. To od nas, rodziców, zależeć będzie, w jakim stopniu nasze dzieci będą zainteresowane czytaniem książek. Tradycyjna książka nie tylko nie jest już atrakcyjna jako forma rozrywki, ale traci także swoją pozycję, jako źródło wiedzy, ustępując mediom nowocześniejszym. Zjawisko to jest szczególnie widoczne wśród dzieci, które preferują współczesne środki przekazu, takie jak Internet. Często słyszy się opinię, że to ma znaczący wpływ na zmniejszenie zainteresowania tradycyjną książką drukowaną. Należy jednak zauważyć, iż powodem takiego stanu rzeczy jest również zła sytuacja materialna gospodarstw domowych i wysokie ceny książek. Postęp cywilizacyjny zachodzi bardzo szybko i jest procesem nieodwracalnym, w związku z czym Internet stanowi dużą konkurencję dla książek. Dziś już nie kupujemy książek, nie kompletujemy domowych bibliotek, tym bardziej nie czytamy prozy i poezji. Nie interesujemy się nowościami wydawniczymi; spotkanie z pisarzem nie jest żadną atrakcją. Mało tego, spora część społeczeństwa, a szczególnie dzieci, popada w rodzaj wtórnego analfabetyzmu i nie potrafi zrozumieć nawet najprostszych tekstów. Czy ta fascynacja Internetem korzystnie wpływa na nasze najmłodsze społeczeństwo? Jest wiele pytań, na które nie wiemy, jak odpowiedzieć.
Tymczasem wszystko nie jest takie proste. Świat był i jest nieprzewidywalny. Jeszcze 1000 lat temu nikt nie miał wątpliwości, że językiem ogólnoświatowym może być tylko łacina. Na początku XX wieku panowało ogólne przekonanie, że świat czeka bardzo długi okres harmonijnego rozwoju, bez większych konfliktów, bo globalizująca się cywilizacja nie ma żadnych punktów zapalnych, a w dodatku na stałe „wyrosła” z wojen. Dziś wiemy, że stało się inaczej.

Życie współczesnego człowieka, a tym samym naszych dzieci, to oddawanie się uciechom godnym społeczeństwa informatycznego, w którym porządny człowiek jest aktywny, potrafiący zaciągać kredyty i zamawiać produkty przez Internet. Natomiast ten, kto nie chce lub nie może ślęczeć przed komputerem – Internetem – jest zaprzańcem, przeciwnikiem rozwoju polskiej demokracji i integracji z Unią Europejską.

Pamiętajmy, że na dzieci czekają książki, że badania Brytyjczyków dowodzą, iż intelektualny i emocjonalny rozwój dzieci, którym czyta się od najmłodszych lat, jest o 30 procent szybszy niż dzieci, którym rodzice nie czytają.

Dzieci, którym od najmłodszych lat czytamy i zaszczepiamy miłość do książek, na pewno będą czytać w przyszłości, jak już wspomniałam wcześniej, to od nas, rodziców, zależeć będzie, jakie podejście będą miały do Internetu, czy będą stawiać go na pierwszym miejscu. Musimy pamiętać o tym, że rozwój czytelnictwa wśród dzieci ma ścisły wpływ na jego ogólny rozwój intelektualny i winien być traktowany jako ważny czynnik w kształtowaniu osobowości. Dzięki książkom czytelnik wzbogaca swoje słownictwo, staje się wrażliwy, rozbudza swą wyobraźnię, jednak nie powinniśmy zakazywać dzieciom dostępu do Internetu. W dzisiejszych czasach trzeba zarówno umieć korzystać z jednego, jak i z drugiego - tylko z umiarem. Jedynie nasze rozsądne zachowanie pozwoli na odpowiedni rozwój zarówno czytelnictwa, jak i mediów. Powinniśmy bardziej kontrolować czas spędzany przez dziecko przed ekranem komputera, i treści, z których korzysta w Internecie.